Under Armour Speedform Fortis – recenzja

Zacznijmy od tego, że zupełnie przypadkiem znalazłem idealne buty na moje stopy. Jak do tego doszło? Przeczytajcie.

Markę Under Armour kojarzyłem głównie ze sportami siłowymi. Nie zdawałem sobie sprawy, że produkują także rzeczy dla biegaczy. A jakie było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłem buty do biegania w ich ofercie. Do testów otrzymałem czerwone buty Speedform Fortis. W ten sposób rozpoczęła się moja przygoda z UA i moje zamiłowanie do tej marki.

Po otwarciu pudełka, było pierwsze pozytywne zaskoczenie. Ładne, mocno czerwone buty z charakterystycznym logo Under Armour z boku. „Wygląd” nie biega, ale ma znaczenie 🙂 Buty są stosunkowo lekkie i ważą niecałe 270 g. Miękka cholewka gwarantuje dobre dopasowanie stopy i komfort w trakcie biegu, a wzmocnienie w tylnej części cholewki ma nam pomóc w prawidłowym ułożeniu stopy.

Podeszwa to dwie rodzaje pianki, o dwóch twardościach. Takie rozwiązanie daje nam komfort odpowiedniej amortyzacji, a z drugiej strony but jest dość surowy i pozwala na dynamiczny bieg.
Plan testowania

Buty dostałem na trzy tygodnie przed maratonem i na tydzień przed zawodami na 10 km. Moim celem było pobiec jak najwięcej treningów w tych butach, przebiec testowo zawody na 10 km i zobaczyć czy nadadzą się na maraton. Po Biegnij Warszawo miałem podjąć decyzję, czy zabieram buty do Poznania, czy biegnę w startych sprawdzonych Nike’ach. Wiadomo, że królewskiego dystansu nie biega się w nowych butach, tylko w już rozbieganych, żeby uniknąć przykrych niespodzianek.

Raport z terenu

Po pierwszych kilku treningach moje stopy bardzo polubiły Fortisy. Oczywiście biorę poprawkę na to, że w nowych butach zawsze z reguły biega się dobrze i wygodnie. Kiedy na co dzień zakładasz buty, które mają już kilkaset km przebiegu, wiadomo, że amortyzacja nie pracuje tak jak na początku, jednak mój początkowy zachwyt, jeśli chodzi o te buty, trwa po dziś dzień.

Do napisania tej recenzji potrzebowałem dwa miesiące. W tym czasie w tych butach przebiegłem około 250 km. Przebiegłem zawody na 10 km i maraton. To wystarczający czas, żeby wydać opinie.

Pierwszy poważny test to Biegnij Warszawo i bieg na 10 km. Zawody te okazały się dla mnie rekordowe. W trakcie jednych zawodów zrobiłem trzy życiówki. Najszybszy 1 km, najszybsze 5 km i na koniec, życiówka na 10 km. Buty spisały się bardzo dobrze. Nadają się do szybkiego biegania. Stopa czuła się komfortowo. Co ważne, obyło się bez żadnych obtarci i bąbli. Czasami podczas szybszego biegania w niektórych butach mam z tym problem. Od razu muszę wyjaśnić, że moje stopy są dość koślawe, przez co ciężko mi dobrać odpowiednie buty. Zawsze jakiś bąbel czy otarcie się zdarza po niektórych treningach. W tych butach moje stopy były w doskonałym stanie.

Po udanym starcie na 10 km, podjąłem decyzję, że maraton także biegnę w Speedform Fortis. Pomimo, tego, że przebieg butów był niewielki, skłonny byłem zaryzykować, gdyż codzienne treningi w tych butach były przyjemnością. Szybkie treningi, podbiegi, po asfalcie, kostce brukowej, ścieżkach leśnych. W każdych warunkach buty się sprawdzały. W trakcie deszczu, ze względu na miękką cholerkę szybko stawały się mokre, jednak w dość optymalny sposób wyprowadzały wodę. Nie było chlupania wody w bucie, jak to ma miejsce w przypadku butów bardziej zabudowanych.

Poznań Maraton był dla mnie rekordowy. Pobiegłem w 3:27 co dla mnie było sporym wyczynem i w pewnym sensie nie do pomyślenia jeszcze miesiąc wcześniej. Czy buty pomogły? Na pewno nie przeszkodziły. Przez cały bieg czułem się bardzo komfortowo. Co najistotniejsze, po zawodach nie miałem ani jednego bąbla, nie straciłem żadnego paznokcia! Pewnie znacie to uczucie, kiedy biegniecie na zawodach, do mety maratonu, czy półmaratonu macie kilka km, a w stopach czujecie takie palące coś. To wtedy ociera was bąbel albo co gorsza pęka. Ja w Poznaniu tego nie doznałem. Pod względem komfortu biegu i wygody Speedformy wygrały ten bieg dla mnie. Pierwszy raz po zawodach na asfalcie na długim dystansie moje stopy były całe.

Podsumowanie i ocena

Dlatego Under Armour Speedform Fortis są dla mnie idealne. Moje koślawe stopy je pokochały. Nie twierdzę, że dla was także będą super, ponieważ każdy ma jednak inna budowę nogi i rożnej długości palce 🙂 W moim przypadku buty się spisały i odesłały poczciwe Nike Flyknit’y na zasłużoną już emeryturę.

Na koniec napiszę wam, że osobiście nie lubię pisać recenzji butów, ponieważ to mocno subiektywna ocena.

Wolę teksty o sprzęcie i zegarkach, gdzie jasno można określić wady i zalety danego produktu. W przypadku butów jest inaczej. Mi mogą leżeć idealnie a Tobie nie. Jednak wydaje mi się, ze buty UA są godne polecenia i warto się nimi zainteresować. Kiedy będziesz szedł/szła do sklepu po nowe buty, daj im szanse 🙂